Podpisanie umowy w czasie gaszenia Parku Narodowego Czeskiej Szwajcarii.

W sali konferencyjnej Centrum Muzealno- Edukacyjnego w Jeleniej Górze Sobieszowie zostało podpisane porozumienie Karkonoskiego Parku Narodowego z Komendą Miejską Państwowej Straży Pożarnej w Jeleniej Górze oraz jednostkami ochotniczymi wchodzącymi do krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego: OSP w Podgórzynie, OSP w Sobieszowie, OSP w Karpaczu, OSP w Szklarskiej Porębie, OSP w Piechowicach, OSP w Miłkowie i OSP w Sosnówce.

Podpisanie umowy nastąpiło w czasie gaszenia czeskiego Parku Narodowego Czeskiej Szwajcarii. Choć to przypadek, jak zapewnia Karkonoski Park Narodowy.

– Prace nad porozumieniem trwały od kilku miesięcy- mówi dyrektor KPN Andrzej Raj – ale ten pożar w czeskim parku narodowym potwierdza, że nasza współpraca jest bardzo potrzebna. Nie chodzi tylko o deklaracje, ale rzeczywistą, praktyczną współpracę, na której skorzystają wszyscy. Chcemy wspólnie występować o pieniądze na sprzęt dla jednostek ratowniczo-gaśniczych, ale też ćwiczyć ze strażakami, poprawić komunikację między nami, wspierać edukację przeciwpożarową.

W 2018 roku strażacy na granicy Polski zatrzymali w Karkonoszach pożar, który wybuchł od pozostawionego po czeskiej stronie ogniska. Gaszony nadal pożar w Czechach także wybuchł od ogniska.

– Rozmawiałem z kolegami z Parku Narodowego Czeskiej Szwajcarii – mówi Andrzej Raj – nie mają wątpliwości, że pozostawione bez opieki ognisko dało początek temu gigantycznemu pożarowi. Tak samo może być w każdej chwili u nas. Dwa dni temu dzwonili koledzy z Czech, że przy granicy zostało po turystach tlące się ognisko. Niewiele trzeba było, by zmieniło się w wielki pożar.

– Chcemy wspólnie działać, od edukacji poprzez wspólne ćwiczenia, zakupy specjalistycznego sprzętu -mówi Komendant Miejski Państwowej Straży Pożarnej w Jeleniej Górze Andrzej Ciosk. – Bardzo istotne, że prócz PSP mamy w tym porozumieniu 7 jednostek ochotniczych z miejscowości leżących przy parku narodowym. Ochotnicy znają najlepiej teren, są często pierwsi na miejscu. Na pewno potrzebują wsparcia sprzętowego do lasu. Chodzi o pojazdy terenowe, węże o mniejszych przekrojach, pojazdy specjalistyczne.

OSP w Karpaczu, jak mówi jej prezes Maciej Górzycki, potrzebuje samochodu terenowego, bo dysponuje starym pojazdem, pozyskanym przed laty ze straży granicznej, którego remont jest nieopłacalny, a rodzaj zagrożeń w górach powoduje, że strażacy potrzebują szybkiego terenowego środka transportu.

– Wiadomo, że w Karkonoszach nie wszędzie i tak da się dojechać, ale lepiej i szybciej jest do poszkodowanych czy pożaru przejść 500 metrów niż 2 kilometry- mówi prezes Górzycki. – Będziemy mogli być skuteczniejsi dysponując lepszym sprzętem.
Mapy zagrożenia pożarowego pokazują, że góry nie są od niego wolne. Ale może przecież dojść do innych wydarzeń niż pożar: uderzenia pioruna, burzy, osuwiska, lawin i wielu innych zagrożeń, w których mogą ucierpieć ludzie. Dlatego strażacy muszą być przygotowani do niesienia pomocy także w górach. I to bardziej niż kiedykolwiek.

– Ochrona przeciwpożarowa to także ochrona przyrody – podkreśla dyrektor Raj. – Strażacy są naturalnymi sojusznikami parku narodowego. Dlatego chcemy działać w wielu sprawach razem. Razem sięgać po środki, i w ten sposób doposażać i pomagać karkonoskim jednostkom straży pożarnej.