W Wałbrzychu, przy ul. Żeromskiego, znajduje się miejsce, do którego trafiamy na końcu naszej drogi – prosektorium.

Pracuje tam pan Grzegorz, człowiek, którego zadaniem jest ostatnia opieka nad tymi, którzy odeszli. Z troską i szacunkiem myje, ubiera, a czasem też maluje zmarłych, by ich bliscy mogli zapamiętać ich takimi, jakimi byli za życia. To cicha, wymagająca empatii praca, która odbywa się z dala od codziennego zgiełku – a jednak pełna znaczenia.
Ciała spoczywają w chłodniach, czekając na moment pożegnania. Niektóre historie zostają w murach – jak ta o kobiecie, która miała się obudzić w szpitalnej kostnicy… Prawda czy miejska legenda? Nikt nie wie na pewno.
Bywa, że w kaplicy nie ma nikogo – tylko ksiądz i ten, kto odchodzi. Ale nawet wtedy nie ma samotności. Jest obecność. Jest cisza. Jest godność.