Podczas czerwcowych Dni Otwartych Atelier w Luxfer Open Space w Czeskiej Skalicy, zaledwie kilkanaście kilometrów od granicy z Polską, pojawiła się prowokacyjna instalacja holenderskiego artysty Legs Boelena. Dzieło „Divine Vulva, Salvete Maria” (Boska Wulwa, Witaj Mario) z 2007 roku, łączące katolicką ikonografię z anatomią kobiecego ciała, wywołało burzliwą dyskusję o granicach sztuki współczesnej. Choć wystawa już się zakończyła, temat wciąż budzi emocje i skłania do refleksji.
Dlaczego piszę o tym teraz?
Od czerwcowej wystawy minęło już pół roku. Długo zastanawiałem się, czy poruszać ten kontrowersyjny temat. Ostatecznie uznałem, że warto – nie po to, by szokować, ale by zastanowić się nad pytaniami, które to dzieło stawia: gdzie przebiega granica między wolnością artystyczną a obrazą uczuć religijnych? Czy sztuka ma prawo kwestionować religijne symbole? I wreszcie – czy różnice w podejściu do takich tematów między Czechami a Polakami mówią coś istotnego o naszych społeczeństwach?
Kim jest Legs Boelen?
Legs Boelen to holenderski artysta wizualny i muzyk z Brabancji (południowa Holandia), urodzony w Elshout – małej wiosce pielgrzymkowej znanej z kultu Matki Boskiej. Jego kariera artystyczna obejmuje ponad cztery dekady twórczości, liczne wystawy międzynarodowe, instalacje, performance’y oraz edukację artystyczną.
Geneza kontrowersyjnego dzieła
W opisie towarzyszącym instalacji artysta wyjaśniał swoje inspiracje: „Bogini Matka Ziemia znajduje swoje pochodzenie w wiecznym cyklu życia. Ten nieustanny cykl narodzin i śmierci zawsze mnie fascynował. Na strychu naszego domu moja matka modliła się codziennie do obrazu Matki Boskiej z Elshout, mojego miejsca urodzenia.”
Boelen spędził kluczowe lata formacji artystycznej (między 11. a 15. rokiem życia) w starym klasztorze Mariaoord, gdzie – jak sam mówi – „położono fundamenty pod moją twórczość”. Później odkrył fascynujący związek między Boginią-Matką z różnych tradycji (Maria w chrześcijaństwie, Hella/Frau Holle w mitologii germańskiej, Hera w greckiej, Demeter, Izyda) a Boską Wulwą (Divine Vulva) z tradycji tantrycznej. Czy jedno wyobrażenie pochodzi z drugiego, czy na odwrót? Zastanawiałem się nad tym, szukając formy wyrażenia tej jedności. Przyszło do mnie w tym obrazie” – wyjaśnia artysta.
Symbolika i kontekst
Dzieło przedstawiało:
– centralny motyw: anatomiczne przedstawienie kobiecego ciała z sylwetką postaci w geście modlitwy
– aureola/nimb: charakterystyczny dla ikonografii maryjnej
– ołtarzyk: czarne zasłony, kwiaty i świece tworzące sakralną przestrzeń
– tytuł: łacińskie „Salvete Maria” (Witaj Mario) bezpośrednio nawiązujące do modlitwy „Ave Maria”
Instalacja celowo prowokowała, zestawiając:
– sacrum (katolicki kult maryjny) z profanum (anatomia ciała)
– duchowość (modlitwa, ołtarz) z cielesnością (płodność, seksualność)
– tradycję chrześcijańską z tantryczną
Sztuka feministyczna czy prowokacja?
Chociaż artysta jest mężczyzną, jego praca wpisuje się w nurt feministycznej sztuki sakralnej, która:
– celebruje kobiecość jako źródło życia
– kwestionuje patriarchalne struktury religijne
– łamie tabu wokół kobiecego ciała
– przywraca Boginię-Matkę jako archetype płodności i twórczej mocy
Podobne motywy pojawiają się w pracach artystek takich jak Judy Chicago („The Dinner Party”) czy Eve Ensler („The Vagina Monologues”).
Dwa spojrzenia: czeski liberalizm vs. polska wrażliwość
Warto zauważyć fundamentalną różnicę kontekstu kulturowego. Czechy należą do najbardziej zsekularyzowanych krajów Europy – według badań aż 75% Czechów deklaruje się jako niewierzący. Taka instalacja w czeskiej przestrzeni publicznej wzbudza ciekawość, może kontrowersje, ale raczej nie oburzenie.
W Polsce, gdzie katolicyzm wciąż odgrywa znaczącą rolę w życiu publicznym i tożsamości narodowej, podobna wystawa prawdopodobnie wywołałaby:
– protesty organizacji katolickich
– oskarżenia o obrazę uczuć religijnych (art. 196 Kodeksu karnego)
– debatę w mediach ogólnopolskich
– możliwe próby zablokowania wystawy
Ta różnica nie jest oceną – to po prostu fakt, który pokazuje, jak bardzo różnie społeczeństwa zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od siebie podchodzą do relacji między sztuką, religią i wolnością wypowiedzi.
Pytania, które pozostają
Choć wystawy w tym miejscu już nie można zobaczyć, pytania pozostają aktualne:
– czy artysta ma prawo kwestionować religijne symbole w imię sztuki?
– gdzie przebiega granica między wolnością twórczą a obrazą uczuć religijnych?
– czy zestawienie sacrum i seksu jest zawsze bluźnierstwem, czy może być formą głębszej refleksji duchowej?
– czy różnice w reakcjach na taką sztukę między narodami są naturalne, czy powinniśmy dążyć do większej otwartości?
Dlaczego warto o tym rozmawiać?
Nie chodzi o to, by szokować dla szokowania, ani by oceniać, kto ma rację – obrońcy wolności artystycznej czy ci, którzy czują się urażeni. Chodzi o to, by w czasach rosnącej polaryzacji umieć rozmawiać o trudnych tematach bez natychmiastowego okopywania się w okopach ideologicznych.
Legs Boelen swoim dziełem zadaje pytania o źródła życia, o kobiecość jako boską siłę twórczą, o związki między różnymi tradycjami duchowymi. Że robi to w sposób prowokacyjny? Tak. Że nie każdy musi to akceptować? Oczywiście. Ale czy warto o tym milczeć? Chyba nie.
Legs Boelen – sylwetka artysty
– urodzony w Elshout (Holandia)
– aktywny od lat 80. XX wieku
– artysta wizualny, muzyk, performer
– twórczość: instalacje, rzeźby, malarstwo, muzyka eksperymentalna
– znany z kontrowersyjnych prac łączących sacrum i profanum
– „Divine Vulva, Salvete Maria” powstało w 2007 roku
Luxfer Open Space
– galeria sztuki współczesnej w Czeskiej Skalicy
– 15 km od Kudowy-Zdroju
– specjalizuje się w prowokacyjnej sztuce współczesnej
– organizuje cykliczne Dni Otwarte Atelier (czerwiec)
– projekt „Galerie (Z)venku” – sztuka w przestrzeni publicznej
A Wy, co myślicie?
Zapraszam do dyskusji w komentarzach na Facebooku pod zapowiedzią tego tekstu. Pamiętajmy jednak o wzajemnym szacunku – różnica zdań nie musi oznaczać braku kultury.
