Viktoriia usłyszała od koleżanki „Na co czekasz? Chcesz, aby chłopaka do wojska wzięli i, żeby zginął?” Pierwsza przyjechała do Polski, a za nią syn. Oboje w Kamiennej Górze prowadzą salon fryzjerski.
– Po prostu wiedzieliśmy, że ta wojna nie skończy się, nie zatrzyma się w Donbasie, że pójdzie dalej. Chcieliśmy normalnie żyć. Tylu chłopaków zmarło,...