Pokonując 10000 km możesz przenieść się do przeszłości, do świata, który może pamiętasz, a może Twoi dziadkowie pamiętają, do świata, gdzie pewne wartości są nadal pielęgnowane, gdzie technologia ustąpiła prostocie życia.

Kto nie wspomina beztroskich wakacji u babci na wsi? Proste, radosne życie dla dziecka, ale nie dla babci. Jej życie nie było proste, ciężka praca, która nie pozwalała pochłaniać się otchłani depresji, nie było na to czasu. Babcia, która znała tajniki naturalnej medycyny, żyła zgodnie z naturalnym rytmem, babcia, która pielęgnowała tradycję. Babcia, która na co dzień zabiegana w ciuchach roboczych, a w niedzielę zamieniała się w damę i szła wystrojona do kościoła.
Pamiętam osobiście te obrazki z przeszłości, lubiłam wracać do tego czasu i nagle życie przeniosło mnie do Tanzanii, kraju w Afryce, gdzie jak za pośrednictwem czarodziejskie różdżki znalazłam się w masajskiej wiosce i doświadczyłam codziennego życia tych ludzi.
To wszystko, to była wieś ze wspomnień, ale w innej barwie, innych okolicznościach natury.
Niby to samo, a jednak inaczej, mogłabym powiedzieć, że wartości życia podobne.
Kiedy Masaje przyjęli chrześcijaństwo, powstały kościółki, którym do naszych wystawnych świątyń daleko, ale jest to co potrzebne, aby modlić się – otwarte serce i wiara, że ktoś, coś czuwa nad ich życiem.

Nie ma koni, które pociągną wóz, ale są osiołki które służą za transport.
Nie ma kosy, żeby skosić trawę, ale są kozy które ja wygryzą.
Nie ma węgla, ale są kobiety które przynoszą drewno z lasu na opał. Nie ma świetlicy na potańcówki ale jest ziemia, strojne stroje i tańce, nie przy akompaniamencie orkiestry, ale w rytm wydawanych odgłosów mężczyzn i kobiet uczestniczących w tańcu.

Nie ma szeptuch, ale są ludzie, którzy wiedzą wszystko o ludzkim ciele i znają naturalne sposoby na utrzymanie zdrowia i siły ciała.
Afryka to kolebka pierwotnego życia, którą warto odwiedzić chociaż raz w życiu i doświadczyć chociaż jednego dnia z życia tych ludzi, którzy nie wiedzą, kim są: Michael Jackson i Kaczor Donald . Żyją swoim życiem, życiem swojej wioski.
Odwiedzając takie miejsce doświadczysz plemiennego tańca, skorzystasz i poznasz niektóre tajniki medycyny masajskiej , będziesz uczestniczyć w codziennych pracach lokalnych ludzi, posłuchasz ciekawych historii, spojrzysz na życie z innej perspektywy, a i możesz zobaczysz dzikie zwierzęta w ich naturalnym środowisku.
Zero klatek, zero ludzkiej ingerencji.
Pozdrawiam, Agnieszka Ciszewska