Tu sprawa jest trochę bardziej… dosłowna. Hiszpański odpowiednik Tłustego Czwartku to Jueves Lardero – dzień, który symbolicznie otwiera karnawałowe świętowanie przed Wielkim Postem. Tradycja ma korzenie religijne, ale jak to w Hiszpanii bywa, najważniejsi są ludzie, wspólny stół i jedzenie, które smakuje najlepiej w towarzystwie.
I tu ciekawostka: wcale nie chodzi o słodkości. Tłusto oznacza tu naprawdę tłusto. Na stołach pojawiają się lokalne: wędliny i kiełbasy, jajka, dania z wieprzowiny, a czasem tortille czy proste potrawy przygotowywane specjalnie na wspólne wyjścia i pikniki.
Hiszpania jest różnorodna, więc każdy region świętuje inaczej:
- w Katalonii tradycyjnie je się botifarrę (lokalną kiełbasę),
- w niektórych miejscach pojawiają się drożdżowe monas z jajkiem,
- w okolicach Madrytu i Granady obchodzi się Día de la Tortilla – dzień, kiedy ludzie wychodzą w plener i jedzą tortillę na świeżym powietrzu.
Słodkości oczywiście też się zdarzają, ale nie są tu głównym bohaterem, jak w Polsce. W centrum tego dnia jest proste, sycące jedzenie i czas spędzony razem.
Jeśli więc jesteście w Hiszpanii i traficie na lokalne obchody – nie odmawiajcie. Spróbujcie, zapytajcie, posiedźcie chwilę z ludźmi. To właśnie w takich momentach najlepiej czuć prawdziwy klimat miejsca.
I jak mówią Hiszpanie: ¡Buen provecho!
Źródło: Vamos España