Sukces referendum w Krakowie rozbudził apetyty. Na celowniku może być teraz Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia – i to przy znacznie niższym progu frekwencyjnym niż w Krakowie.
Jak donosi Wrocławski Reporter, prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej Łukasz Pawłowski wskazał, że do ważności referendum w stolicy Dolnego Śląska wystarczy udział zaledwie 22,23% wyborców. To znacząco mniej niż 27,3%, które obowiązywało w Krakowie. Powód? Próg zależy od frekwencji w ostatnich wyborach prezydenta miasta – a we Wrocławiu wyniosła ona tylko 37,05% uprawnionych.– Wszyscy mówią, że następny będzie Sutryk.
Głupota chyba nie skorzystać z takiej okazji – zagaił dziennikarz Grzegorz Sroczyński na antenie RMF FM, pytając Michała Wawera z Konfederacji o plany środowiska.Wawer, wiceszef Ruchu Narodowego, zapowiedział, że lokalni działacze Konfederacji mają już za zadanie ocenę nastrojów i przygotowanie raportu, czy warto angażować siły i środki w zbiórkę podpisów.
– Trzeba emocji mieszkańców. To musi być realny sprzeciw. Będziemy próbowali – stwierdził.Aby referendum we Wrocławiu w ogóle mogło się odbyć, inicjatorzy muszą zebrać 46,6 tys. podpisów mieszkańców (dla porównania – w Krakowie potrzeba było 58,3 tys.)